Kościół pod wezwaniem Św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie

Trochę się wahałem przy wyborze kategorii do tego tematu, bo to i miejsce i historia… a także – jak się okazuje – wydarzenie. Poszukując materiałów na temat tego najbardziej okazałego kościoła w powiecie zdziwiłem się, że nie istnieje nawet jedno opracowanie, które dotyczyłoby tego miejsca. Na szczęście już niedługo to się zmieni, bo już w poniedziałek 25 czerwca w Powiatowej Bibliotece Publicznej w Krasnymstawie odbędzie się promocja książki DZIEJE KOŚCIOŁA I PARAFII POD WEZWANIEM ŚW. FRANCISZKA KSAWEREGO W KRASNYMSTAWIE.

Autorami książki są uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 im. Tadeusza Kościuszki w Krasnymstawie, którzy w ramach działalności Koła Miłośników Biblioteki chcieli w ten sposób uroczyście upamiętnić 100. ROCZNICĘ ODZYSKANIA PRZEZ POLSKĘ NIEPODLEGŁOŚCI.

Pomysłodawcą i zarazem jednym z autorów książki był Jakub Kalman – wtedy uczeń III kl. Zasadniczej Szkoły Zawodowej w zawodzie kucharz. (Obecnie Jakub jest już absolwentem tej szkoły.) Z pomocą pospieszyła mu Weronika Czyżycka obecnie uczennica Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych w Zespole Szkół i również absolwentka Zasadniczej Szkoły Zawodowej w zawodzie kucharz.
W trudnej pracy uczniom pomagali
ich opiekunowie – nauczyciele: pani Bogumiła Bęcal i pani Sylwia Młynarczyk-Rysak.

Inspiracją do podjęcia tego, jak się okazało, bardzo trudnego zadania, był udział Jakuba i Weroniki w Powiatowym Konkursie Historycznym „Ocalmy naszą przeszłość” organizowanym przez Zarząd Stowarzyszenia Porozumienie Ziemi Krasnostawskiej, Miejską Bibliotekę Publiczną w Krasnymstawie oraz II Liceum Ogólnokształcące w Krasnymstawie.

Poniżej umieszczam obszerny fragment tekstu, który towarzyszył prezentacji książki. Tekst do publikacji został udostępniony do publikacji przez panią Bogumiłę Bęcal.

Książka podzielona jest na 4 odrębne treściowo rozdziały:

Rozdział I zatytułowany: Dzieje kościoła i parafii pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie.
Rozdział II – Świątynia i kolegium – piękno zabytkowego wnętrza.
Rozdział III – Fundatorzy kościoła parafialnego:
1 – pod wezwaniem Wszystkich Świętych,
2 – pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego i kolegium jezuitów w Krasnymstawie.
Rozdział IV– Ludzie ducha, kultury, sztuki związani z kościołem św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie.

Obecna parafia pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego w Krasnymstawie jest jedną z najstarszych parafii w Polsce.

Historia parafii jest stosunkowo skomplikowana. Z upływem wieków kościół parafialny zmienił zarówno swoją siedzibę jak i wezwanie.

Pierwszym udokumentowanym fundatorem obecnej parafii – w momencie fundacji pod wezwaniem Wszystkich Świętych był król Władysław Jagiełło. Jako król Polski doskonale zdawał sobie sprawę z doniosłej roli Kościoła katolickiego zarówno w dziele przekształceń cywilizacyjnych jak i ustrojowych. Na obszarze ziem ruskich, do których należał wówczas Krasnystaw, polska polityka państwowa była zespolona z organizacyjną i duszpasterską ekspansją Kościoła katolickiego.

Król Władysław II Jagiełło był budowniczym diecezji chełmskiej, która miała strategiczne położenie dla interesów Korony Polskiej. W diecezji monarcha przyczynił się do zakładania nowych parafii. W taki sposób powstała miejska fara katolicka w Krasnymstawie.

1 marca 1394 roku król Władysław Jagiełło, jako kolejny już władca, doceniając znaczenie gospodarcze i strategiczne grodu nad Wieprzem, podniósł Szczekarzew (obecny Krasnystaw) do rangi miasta i nadał mu prawa magdeburskie.

Kościół pw. Wszystkich Świętych w Krasnymstawie istniał od lokacji miasta w 1394 roku i pierwotnie był drewniany. Świątynia w stylu gotyckim wybudowana została z kamienia i cegły około 1410 r. z nadania Władysława Jagiełły i mieściła się w miejscu obecnej nowej plebanii kościoła św. Franciszka Ksawerego.

Wiadomo, że już w XIV w. parafia była dobrze uposażona, czyli posiadała wystarczające środki materialne dla prawidłowego funkcjonowania kościoła.

W 1490 r. biskup chełmski Maciej z Łomży, ze spalonego Chełma przeniósł do Krasnegostawu katedrę, ponieważ Krasnystaw był wówczas jednym z najlepiej obwarowanych i wyposażonych miast na tych terenach. Od tego momentu krasnostawski kościół parafialny pod wyzwaniem Wszystkich Świętych stał się jednocześnie katedrą chełmską.

W latach 1490 – 1776 kościół parafialny pod wyzwaniem Wszystkich Świętych pełnił równocześnie dwie role: rolę kościoła parafialnego i katedralnego.

Trzeba pamiętać, że przy katedrze krasnostawskiej nie było proboszcza. Proboszczem był biskup, który miał do pomocy wikariuszy. Wśród wikariuszy był jeden zwany seniorem, który zarządzał parafią.

W tym czasie – już od schyłku XVI w., działał w Krasnymstawie zakon O.O. Jezuitów, zakon o wspaniałej historii i wielkich dokonaniach. Jemu w dużej mierze zawdzięczamy dzisiejszą znaczącą pozycję kościoła pod wezwaniem św. Franciszka Ksawerego oraz przynależącej do niego parafii.

Najwspanialszą budowlą zabytkową Krasnegostawu, powstałą dzięki obecności jezuitów i możnej protekcji rodu Potockich, jest właśnie pojezuickie kolegium i kościół, którego historia jest przedmiotem książki.

Na stałe pierwszych czterech jezuitów wraz z superiorem ojcem Pawłem Konradzkim, przybyło z Lublina do Krasnegostawu w wigilię Bożego Narodzenia 1685 r. za sprawą biskupa chełmskiego Stanisława Święcickiego. Rezydencja – mniejszy dom zakonny – mogła prowadzić szkołę o niższych klasach. Taką właśnie szkołę otwarto w Krasnymstawie w 1688 r.

Jezuickie szkoły w XVI, XVII i XVIII wieku uważano za bardzo nowoczesne. Jezuiccy kaznodzieje głosili teologię moralną opartą ściśle na nauce Kościoła, nie dopuszczając żadnych odstępstw w tym temacie, co przysporzyło im wielu wrogów. Realizując swoje zadania, zakon docierał do elit politycznych. Jezuici byli spowiednikami władców i doradcami najmożniejszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie.

Oficjalna instalacja jezuitów w krasnostawskiej katedrze odbyła się w dzień św. Trzech Króli 1691 roku.

Już od 1693 r. jezuici pozyskali fundatorów budowy kolegium i kościoła w osobach: Feliksa Potockiego (Potoccy na Podhajcach i Krystynopolu) wojewody krakowskiego i jego żony Krystyny z Lubomirskich Potockiej, a w późniejszych latach ich dzieci: syna Michała Potockiego wojewody wołyńskiego, starosty krasnostawskiego z żoną Zofią Czarniecką (córką Stefana Czarnieckiego) i córki Marianny z Potockich z pierwszego małżeństwa Jabłonowskiej z drugiego Adamowej Tarłowej oraz podkoniuszyny Marianny z Liniewskich Gołuchowskiej, podskarbiny koronnej Anny z Gnińskich Zamoyskiej i jej synowej ordynatowej Teresy z Potockich Zamoyskiej.

Zupełny akt fundacyjny wystawiony został 5 stycznia 1694 roku przez biskupa Święcickiego.

Całe założenie jezuickie było wielokrotnie burzone, palone i ponownie odbudowywane. Z wydarzeniami tymi można się zapoznać czytając Rozdział I.

Ogromne nieszczęścia dotknęły rezydencję w czasie wojen ( szczególnie w czasie wielkiej wojny północnej 1700 – 1721). W 1704 r. potężne klęski spadły zarówno na miasto jak i na jezuitów. W czasie najazdu, Krasnystaw został zajęty przez Szwedów ( wojska gen. Stenbocka), którzy złupili i spalili miasto, ograbili kościół i rezydencję z najcenniejszych sprzętów. Jezuici zwalczający innowierców byli przez Szwedów – w większości protestantów – wyjątkowo źle traktowani.

Po klęskach wojny północnej, pomimo pasma niepowodzeń, ciągłych najazdów oraz grabieży, budynek rezydencji udało się wykończyć do roku 1720, kiedy podniesiono rezydencję krasnostawską do rzędu kolegium. Dysponując doskonałą kadrą nauczycielską rywalizowało krasnostawskie kolegium jezuickie z Akademią Zamojską, uczelnią o uprawnieniach uniwersyteckich. Profesorami w Krasnymstawie byli, na przykład, Kasper Niesieckinajznakomitszy polski heraldyk, twórca słynnego dzieła „Korona polska…”, czy też Wojciech Bystrzanowski, przedstawiciel nauk matematyczno – przyrodniczych; funkcjonował też teatr, doskonale wyposażona biblioteka, szkoła muzyczna – nazywana bursą muzyków oraz seminarium diecezjalne.

Samą bryłę kościoła jezuitów ukończono w roku 1717. Początkowo kościół zdobiła ogromna kopuła na wzór bazyliki Św. Piotra i Pawła w Rzymie – dwukondygnacyjna z oknami i żelaznym gankiem wewnątrz. Kopuła pokryta była, widoczną z daleka, miedzianą blachą.

Konsekracji jezuickiego kościoła dokonał biskup Antoni Łaszcz dopiero 5.10.1741 r. po zbudowaniu wież. Nadano kościołowi jako patrona Św. Franciszka Ksawerego. Na wieżach umieszczono posągi świętych jezuitów: po prawej umieszczono posąg św. Franciszka Ksawerego, patrona kościoła i misjonarza Indii, Japonii i wysp Indonezji, na lewej – założyciela Towarzystwa Jezusowego, św. Ignacego Loyoli.

I w tym momencie mamy historię dwóch kościołów jednocześnie (stojących po dwóch stronach dzisiejszego placu kościelnego): pierwszy kościół pw. Wszystkich Świętych – już dziś nieistniejący; drugi – ten, który wówczas nie był jeszcze kościołem parafialnym, a miał się nim stać dopiero w r. 1776 – po kasacie zakonu jezuitów, kiedy podupadł budynek pierwszego kościoła.

Jest to historia dosyć skomplikowana, ale jednocześnie bardzo ciekawa.

Kolegium jezuickie w Krasnymstawie istniało w latach 1720- 1773. Rok 1773 był końcem istnienia i działalności krasnostawskiego kolegium, kiedy to Papież Klemens XIV dokonał kasaty zakonu jezuitów.

Po kasacie zakonu – od 1776 r. – kościół pw. św. Franciszka Ksawerego pełnił funkcję kościoła parafialnego i równocześnie katedralnego diecezji chełmskiej do 1826 r., ponieważ kościół farny pod wezwaniem Wszystkich Świętych w II połowie XVIII stulecia, na skutek zniszczeń i zaniechania remontów, chylił się ku upadkowi – ostatecznie rozebrano go w 1810 r.

W roku 1826 przeniesiono katedrę z Krasnegostawu do Lublina. Wówczas, z racji przenosin, pozbawiono kościół św. Franciszka wielu cennych pamiątek, które zostały zabrane do katedry lubelskiej.

Trzeba w tym miejscu choć wspomnieć o katastrofie, która przytrafiła się świątyni św. Franciszka w r. 1849, kiedy zawaliła się wieńcząca kościół przepiękna kopuła. Katastrofa budowlana wydarzyła się 130 lat po wybudowaniu kopuły, więc nie mogła być skutkiem wady konstrukcyjnej. Spowodowana była prawdopodobnie zaniedbaniami – brakiem konserwacji. Całe zdarzenie nastąpiło na trzy kwadranse przed północą i dzięki temu nikt w kościele nie zginął. Uznano powszechnie ten zbieg okoliczności za cud. W hołdzie dziękczynienia – na wprost wejścia do kościoła, postawiono figurę Matki Boskiej na cokole (z wyrytą stosowną informacją o wydarzeniu, które miało miejsce).

Na skutek tej wielkiej katastrofy – kopuła rozbiła posadzkę i zniszczyła groby ukryte w podziemiach, w fundamentach kościoła powstała ogromna wyrwa, którą eksplodowało powietrze, a w promieniu kilometra wyleciały w mieście wszystkie szyby z okien. Z istniejących w kościele kaplic przetrwała tylko jedna – Przemienienia Pańskiego.

Dzieje parafii osadzone są w burzliwej i często tragicznej historii Polski. Tragiczne losy Ojczyzny miały swoje bezpośrednie przełożenie na losy kościoła i jego parafian. Nie zdołamy w tej krótkiej prezentacji przedstawić, ani nawet zasygnalizować choćby części z nich. Odsyłamy więc do lektury książki.

Dawniej parafia nie była strukturą ściśle religijną, ale stanowiła integralną część wspólnoty lokalnej. Instytucja Kościoła przenikała wszystkie dziedziny życia w parafii. Niezawodna była ambona, z której informowano o wszelkich przedsięwzięciach, działał tu niezawodnie autorytet księdza. Wszelakie inicjatywy, dawnych krasnostawskich proboszczów, w zakresie różnych dziedzin życia: oświatowego, gospodarczego czy kulturalnego spotykały się z niemal pełną aprobatą ze strony lokalnej społeczności.

Parafia postrzegana była przede wszystkim jako instytucja spełniająca potrzeby wspólnoty, specyficzny urząd, w którym jest duszpasterz uprawniony do sprawowania czynności sakralnych, pośredniczący między Bogiem, Matką Boską a parafianami. Uważano tak powszechnie i była to prawda niepodważalna, przekazywana przez pokolenia.

Przez udział księdza we wszystkich dziedzinach życia miała się urzeczywistniać idea wszechobecności Kościoła we wspólnocie parafialnej. Nie sposób kwestionować roli Kościoła, a także działań podejmowanych w parafii św. Franciszka Ksawerego w kształtowaniu świadomości narodowej, przede wszystkim w okresie zaborów. W początkach XX wieku uważano nadal powszechnie, iż:
Parafia stoi i stać powinna jako ostoja i Kościoła, i społeczeństwa, i narodowości.”

Kościół św. Franciszka Ksawerego jest głęboko osadzony w lokalnej tradycji, otoczony czcią, położony w najwyższym i najpiękniejszym punkcie krajobrazu, stanowił przez wieki powód do dumy parafian.

Jest to budynek monumentalny w samym założeniu architektonicznym, mający budzić szacunek i przekonanie o ogromie siły Boga, którego chwale miał służyć i nadal służy. Wielkość i wzniosłość imponowała parafianom, budziła szacunek, a jednocześnie onieśmielała – szczególnie w dawnych wiekach. Powodowała, że wejście do kościoła stanowiło moment uroczysty. Parafianin zdawał sobie sprawę, że przekraczał próg oddzielający przestrzeń, w której poruszał się w życiu codziennym, od przestrzeni sakralnej, poświęconej Bogu.

Odmienność ta wyrażała się przede wszystkim właśnie w architekturze, jak również w wyposażeniu i wystroju wnętrza. Wszystko działało swoim ogromem i bogactwem, począwszy od murów, okien, ołtarzy, fresków, złoceń, drzwi, a na organach, ambonie, chorągwiach i tłumach wypełniających świątynię skończywszy.

Pragnęliśmy, oprócz problematyki historycznej, zasygnalizować w naszej książce, inne niezwykle ważne – jak nam się wydawało – zjawisko, a w literaturze naukowej niemal całkowicie pomijane – oddziaływania kościoła parafialnego jako ośrodka inicjacji estetycznej.

Wszystko co przygotowano do oglądania w kościele, przyczyniało się do podnoszenia atmosfery piękna i wzniosłości. Ten rodzaj misterium audiowizualnego i religijnego zarazem – dla nas współczesnych jest dziś mało dostrzegalny ( w dobie kolorowych ekranów komórek i komputerów) – dawniej bardzo głęboko wnikał psychikę parafian. Często było to najsilniejsze przeżycie całego dzieciństwa, nie tylko natury estetycznej.

Głównym, fundamentalnym elementem doznań była sama architektura i powalające piękno wnętrza kościoła. Tak właśnie jest w przypadku naszej krasnostawskiej świątyni, której wnętrze zdobi cenna późnobarokowa polichromia pochodząca z roku 1723, pędzla franciszkanina Adama Swacha.

Żeby zrozumieć dokładnie całe przesłanie twórców polichromii, trzeba być znawcą biografii św. Franciszka Ksawerego, najlepiej w wersji znanej budowniczym i dekoratorom kościoła. Znajdujemy tam sceny z życia świętego, zachowane w doskonałym stanie – zachęcamy do rozglądania się po kościele, znajdziemy wiele powodów do zachwytu, odkryjemy cuda malarstwa, których do tej pory nawet nie dostrzegaliśmy.

Nie było w minionych wiekach innej instytucji, która mogłaby zapewnić tak potężne przeżycia estetyczne mieszkańcom parafii św. Franciszka Ksawerego i tylko kościół z jego potęgą, pięknem i tajemnicą mógł sprostać temu zadaniu.

Patrząc na ogrom krasnostawskiej świątyni musimy zdawać sobie sprawę, jak imponujące wrażenie robiła jej estetyka na okolicznej wiejskiej ludności w minionych wiekach. Również dziś powinniśmy dostrzegać to piękno.

Dawniej pierwszy świadomy pobyt młodego parafianina w kościele wiązał się z poważnymi przygotowaniami – fizycznymi i psychicznymi. Pójście do kościoła poprzedzało bowiem kupowanie butów, bardzo często pierwszych w życiu, szycie lub kupowanie odpowiedniego ubrania, strzyżenie zgodnie z przyjętym obyczajem, zawsze gruntowne mycie.

Dawniej pierwsza wyprawa dziecka do kościoła parafialnego traktowana była najczęściej jako wyprowadzenie go poza dom rodzinny do instytucji wspólnotowej. Stąd troska, aby dziecko zaprezentowało się możliwie godnie i nie przyniosło wstydu rodzinie ( jeśli było zbyt chude, co świadczyło o niedostatku – trzeba było zakładać mu kilka warstw odzieży – by złego wrażenia uniknąć).

Było to jednocześnie spotkanie z wielką Tajemnicą, którą był w stanie przekazać tylko Kościół. Pierwsze pójście do kościoła wspominane bywało tym częściej, im opisywane czasy dawniejsze, rodzina uboższa, a wieś bardziej oddalona od centrum gromady lub miasta.

Bardzo ciekawie wspomina takie przeżycie jeden z wiejskich pamiętnikarzy:
Do dziewięciu lat nie byłem w kościele, gdyż nie było się w co ubrać. Gdy przyszedłem po raz pierwszy, to byłem tak przejęty i zalękły tą dziwnością obrzędu, że niemiałem ze wzruszenia i rozbijałem się o «tajemnicę»”.

Za cel postawiliśmy sobie przedstawić, większej publiczności, mistrzostwo i kunszt przebogatych zdobień kościoła, autorstwa dawnych jezuickich i franciszkańskich zakonników. Skrywane dotychczas skarby krasnostawskiej świątyni chcieliśmy pokazać światu.

Wielu zgromadzonych materiałów, w tym również drobiazgowej dokumentacji fotograficznej, nie zdołaliśmy zamieścić w tym skromnym opracowaniu.

Kiedy przyglądamy się dziejom parafii i kościoła, nieodparcie nasuwa się spostrzeżenie, iż tak spokojnych czasów, w jakich obecnie żyjemy, niewiele było w całej historii Polski.
Może już nadeszła pora, byśmy my, Polacy, nauczyli się doceniać ten czas i to miejsce, w którym żyjemy.

Jezuici w swoich przedstawieniach teatralnych – niedługo przed rozbiorami Polski – namawiali Polaków do rozwagi, zgody i mądrości.
Nie ma już dziś jezuitów w Krasnymstawie, ale ich przesłanie jest nadal aktualne.”

 

 

Udostępnij

Leave a Comment